Tak naprawdę to nikt mnie nie pogania. Elkon tylko prosi o notkę. Chociaż nie wiem dlaczego, seriously.
Kiedyś żyłam spokojniej. Na wszystko przyjdzie czas. Wystarczy czekać. "Alchemik" pokornie spoczywa na półce wśród innych książek. Chyba kiedyś do ciebie wrócę. Jeszcze nie teraz.
Nie, może nie to, że mi przeszło. Mam mniej entuzjazmu, za to więcej obaw. Wydaje mi się, że czekanie to nie jest najlepsza rzecz, którą mogę teraz zrobić. To właściwie nie jest czynność.
Tak. Tak. Muszę coś zrobić. Muszę. Pozbieram moją osobowość pozbawioną jak na razie cech i podejmę jakieś kroki. I takie myśli krążą cały, cały czas. Nie wiem. Wciąż nie wiem co. Szukam jakiejś podpowiedzi w filmach, muzyce. Nie wiem. Może szukam nieumiejętnie. Może jestem zbyt leniwa.Kurwa. Ziemia się przecież kręci. Cały czas się coś dzieje. Powinnam siedzieć bezczynnie? Czekać na rozwiązanie?
Podobno jeśli problemu nie da się rozwiązać, to ten problem nie istnieje. No ja doprawdy nie wiem, czy mogę się z tym zgodzić. Teoretycznie są jakieś wyjścia, ale nie sądzę, żeby były rozsądne. Nie będę teraz pakować szczoteczki i słuchawek, robić awantury, wynosić się na dworzec. Jak ja bym przeżyła bez facebooka? o_O
Boli mnie moja bezradność. Może ja nie jestem bezradna. Po prostu naprawdę naprawdę nie wiem co mam robić. To jest bez sensu. Wciąż łapię się na tym, że błagam, błagam o pomoc. Ale tak serio... who cares? Każdy ma jakieś tam swoje rzeczy. Nie mogę nikogo moją osobą obciążać, i tak nadużywam uprzejmości ludzi.
Jakieś jednak postępy są. Wychodzę z myślenia "ja jestem mądra i w ogóle zajebista, nie to, co ta chałtura". Oraz więcej mnie obchodzi tak myślę. Wzrok mój wyszedł poza własną dupę (nos znaczy), ale chyba dostrzegłam coś. Będzie ciężko. "Nikt nie mówił, że będzie łatwo"
Jej piękne słowa. W ogóle nie spodziewałam się ich usłyszeć wtedy. Może jest przygnębiające, ale tam. Trzeba się zmierzyć z prawdą, nie? Po co mi bezsensowne pocieszanie? Wszystko nie będzie dobrze. Wątpię, że cokolwiek będzie dobrze.
Przepraszam, przepraszam, przepraszam.
Jak ktoś ma ew. pomysł, to no. Proszę.
Najpierw się przyczepię - niedokładnie użyte słowo 'chałtura'. 'Chała' prędzej ;) Albo 'syf', bo rozumiem, że w tym sensie Ci chodziło.
OdpowiedzUsuńA co do rady? Hm... Najczęściej najlepszym pierwszym krokiem jest zdefiniowanie samego problemu. Jeżeli potrafimy coś nazwać, jest łatwiejsze do rozwiązania. Bo może sam problem nie istnieje...?