wtorek, 4 sierpnia 2015

: )

Dziś zrobiłam rzecz niezwykłą - usiadłam w moim pokoju, tym samym, w którym chowałam się tyle razy by płakać. Usiadłam na parapecie. Patrzyłam na dym unoszący się z mojego papierosa. I nie było w tym nic lirycznego ani smutnego. Nie mogłam przestać się uśmiechać. Nie do księżyca, gdyż nie mam na niego widok u z tej strony. Może... do mnie? Do mnie wcześniej dziś i później.
: )

sobota, 16 maja 2015

przerwy

"Boże, zatrzymaj świat, ja wysiadam."
Słabo to jest zrobione,
Boże (?)
Daję 5/10.
Bo przecież kiedy mam grypę, to mogę pójść na zwolnienie.
A kiedy dolega mi coś poważniejszego, dostaję urlop zdrowotny.
A jeśli sprawy rodzinne, to pewnie też ktoś zrozumie, że mnie nie ma, że nie wykonuję moich obowiązków.

A co z nami normalnymi ludźmi?
Przecież wiadomo,
nikt z nas nie jest całkiem zdrowy
całkiem szczęśliwy,
nikt z nas całkiem sobie nie radzi.

Może się mylę. Może są tacy.
Ale ja, czy mi coś dolega?
Raz na pewien czas, powiedzmy pół roku, jestem tak bezsilna, bezradna, załamana. Nie mogę już. Nie mogę już pisać maili z prośbą o przełożenie terminu oddania pracy domowej (ha, jak to brzmi). Nie mogę już pocieszać się, że tym razem pójdzie mi lepiej. Nie mogę już przepraszać za spóźnienie. Że nie zadzwoniłam. Że zawaliłam. Że zachowałam się nieodpowiedzialnie. Zupełnie nie jak dorosła osoba.
Nie mogę, bo nie mam usprawiedliwienia.
To nie przemęczenie,
nie choroba,
nie sprawy rodzinne.

Ja tylko potrzebuję odpocząć. Bez konsekwencji.
Zniknąć na parę dni.
Żeby mnie nie było po prostu.

Więc, Boże (?), gdzie moje prawo do urlopu
z powodu życia?

piątek, 20 marca 2015

będę drżeć

Życie,
Czemu jesteś takie?
Przeżywam milion emocji naraz. Uśmiecham się głupio jak za czasów, gdy byłam niewinna. Łapię chwile. Rumienię się.
Płaczę, płaczę, płaczę.
Drżę. Znów się zapalam. Jest mi tak ciepło.
Ale nie chcę spłonąć.
Bądź przy mnie, nie pozwól bym spłonęła. Poprowadź mnie za rękę w dobrą stronę. Powiedz mi jak żyć dobrze.

sobota, 7 marca 2015

pomocy

Nawet nie wiem, jak się w tej chwili czuję.
Potrzebuję więcej spokoju i stabilności.
Czasu, czasu, czasu.
Czemu nie chcesz dać mi czasu?
Czemu musi być teraz albo nigdy?
Trochę się boję, że wrócę tam skąd przyszłam.
I znów będę na stosie wspomnień, które zepsułam.
Ale mamo,
ja chciałam tylko, żeby było dobrze.
Czy wciąż mi nie wychodzi?
Czy to właśnie tak być powinno?
Przecież ja wiem, wiem. Wiem wszystko, tylko wiem to tak mgliście. Muszę rozwiać tę mgłę. Zmienić pogodę.

czwartek, 26 lutego 2015

jak się cieszę

W końcu jestem uwolniona. Niestety nie cały czas, ale idę w dobrą stronę.
Jejku, jak się cieszę, jak mi dobrze. Niesamowite, naprawdę.

poniedziałek, 23 lutego 2015

eh

Ach, losie, czy jak już jestem względnie normalna i niecierpiąca permanentnie, to nie mogę z siebie wykrzesać odrobiny wartościowej prozy (lub chociażby poezji)?
Może tak to już jest... Choć nigdy nie powiem, że nie jestem usatysfakcjonowana dziedziną nauki, którą wybrałam. Aczkolwiek stale obecne uczucie, że jestem debilem nie należy do najprzyjemniejszych...

środa, 18 lutego 2015

chyba nie mam zbyt wiele do powiedzenia

Poza tym, że jest mi dobrze, bo nigdzie mi się nie śpieszy. Nikt mnie nie goni. I ja nie gonię. Za własnym ogonem.
Jestem na najlepszej uczelni na świecie, na najlepszym wydziale. Kocham M. B. i się roztkliwiam. No tacy kochani są wszyscy dla mnie, że... och. Kochani. Kocham. Dziękuję.
No to teraz już na pewno zdam.