myślę, że wszyscy nawzajem możemy sobie pogratulować. Otóż przetrwaliśmy zimę. Miejmy nadzieję, że będzie tylko cieplej, że niebo będzie ładniejsze, że pozostałości śniegu się stopią. Możemy w końcu się łudzić, iż jaśniej, pogodniej, piękniej będzie także w życiu.
Aż do następnej zimy.
Ale może kiedyś zimy się ocieplą. Może będą trwały krócej. Może nie będzie miało dużego znaczenia, jaka jest pora roku.
Albo po prostu przeniosę się do innej strefy klimatycznej.
Drodzy państwo,
przetrwaliśmy zimę.
Będzie już tylko lepiej. Będzie świecić słońce. Zdejmiemy te wielkie, szpetne kurtki. Usiądziemy na trawie. Pójdziemy na spacer w nocy.
I zrobimy sobie zapasy na następną zimę.
Może w końcu zostanę gdzieś na dłużej.
Drodzy państwo,
przetrwaliśmy zimę i wcale nie było tak źle.
***
W sumie to jestem dobrej myśli. Chociaż prawdopodobnie nie nadaję się na żadne studia, tak więc na te, na które pójdę także. Ale taką już mam fanaberię, żeby się wyprowadzić z tej dziury daleko, żeby stać normalnym człowiekiem, żeby wziąć życie w swoje ręce i uczynić je lepszym.
Nie powiem, że nie mogę się tu marnować. Oczywiście, że mogę. Prawdopodobnie, gdybym została w domu (przy czym nabawiłabym się depresji i innych zaburzeń), nie poszła na studia, nie zrobiła kariery, nie byłoby to stratą dla świata, dla narodu, dla kogokolwiek. Jedynie dla mnie. Ale przecież ustaliliśmy, niech każdy robi to, co do niego należy. Niech każdy spełnia swoje marzenia, pragnienia, zaspokaja potrzeby i zachcianki. W granicach rozsądku lub też nie.
Coraz mniej wiem. Nie jestem w stanie nikogo skrytykować czy w ogóle ocenić. Z każdym poglądem można przecież polemizować.
Lubię jak Lou Reed mówi "Hey, babe, take a walk on the wild side".
Raczej już nie będę pisać.
Niee, musisz pisać! Proszę ;)
OdpowiedzUsuńA co do nadchodzącej wiosny to ja jakoś jestem sceptyczny - wolałem zimę i jej "ciepły mrok". Mrok wszystko skrywał po godz. 16 i czułem się lepiej. Coś chyba ze mną jest nie tak.
Jak miło.
UsuńNo nie wiem, lubię pisać, ale ta forma pozostawia bardzo wiele do życzenia. Zdaję sobie z tego sprawę. A nie chcę być autorką takiego nie do końca zrozumiałych wywodów "o dupie Maryni".
Może, gdzie indziej, o czym innym. ; )