Gubię się, bo tak krążę. Krążę od Unii do muzycznej do Traktu do domu. Nic nie robię. Mam słabą głowę i śpię. Żadnych patetycznych myśli. Tylko kładę się czasem spać z mokrymi oczami i przypominam sobie czerwiec. A potem one (oczy) wysychają i już jest dobrze.
Czy jest dobrze to ja nie wiem. Ale czerwiec. Czerwiec był taki ciepły i miły. Czerwiec to jest najukochańszy miesiąc po maju. Nawet jak w czerwcu nic się potencjalnie nie dzieje, to czerwiec trzeba wielbić, bo jest fantastyczny i ciepły.
Taki miły. To jest czas kiedy mam większą odwagę usiąść na środku ulicy. Ostatnio wprowadziłam moje marzenia w życie, siadając na schodach Poczty Głównej. Tak, ludzie patrzyli się dziwnie.
Chociaż teraz nie jest czerwiec (jest zimno albo mokro a na pewno ciemno) to jest mi dobrze. Czuję, że spełniam się. Każda chwila mojego życia nie jest nadzwyczajna, przecież takie, rzeczy się nie zdarzają. Ale są. Są chwile zanim moi rodzice zaczną się martwić, że mnie nie ma w domu. Oni jeszcze nie wiedzą...
Ale wiecie... tak naprawdę nie ma znaczenia to jaki ktoś ma ból. Weźmy sobie dwóch ludzi. Jednemu zginęła bardzo bliska osoba. Drugi myśli, że mama go nie kocha (za bardzo ironizuję). Nie jestem żadnym z nich, gdyby ktoś pytał. Chodzi o to, że i jeden i drugi cierpi tak samo. Bo każdy ma jakiś problem. Nie porównujmy, że ten ma większy, a ty masz mniejszy i użalasz się nad sobą. Nie. Problem 1 wypełnia całe życie osoby 1, a problem 2 wypełnia całe życie osoby 2. I dla tego się nie rozumiemy, kurwa. A jak ktoś się tobie zwierza ze swojego problemu to w myślach pogardzasz nim, że się tak przejmuje byle czym. A na zewnątrz bierzesz chusteczkę i wycierasz tą ciecz co spływa po policzkach. Trzymasz za rękę. Mówisz "przykro mi", a tak naprawdę w żaden sposób nie możesz mu pomóc. Tylko on źle się czuje, że otworzył się przed tobą, chociaż wiedział, że taka będzie twoja reakcja. Dlatego nie współczuję. Dlatego wstydzę się za siebie. Chowam się tylko pod kołdrę i tam mówię samej sobie. Jaka to jestem głupia.
Nie tak dawno poznałam kochanych ludzi. Ja zasadniczo nie spotykam się z takim podejściem to mojej osoby. Generalnie jest inaczej. A teraz nie jest generalnie i uśmiecham się częściej. Dziękuję więc.
Co za rozklejona do granic możliwości notka. Przepraszam.
To i tak jest wielki postęp, że napisałam ją i jeszcze publikuję nawet. Doceńcie to.
"A jak ktoś się tobie zwierza ze swojego problemu to w myślach pogardzasz nim, że się tak przejmuje byle czym. A na zewnątrz bierzesz chusteczkę i wycierasz tą ciecz co spływa po policzkach. Trzymasz za rękę. Mówisz "przykro mi", a tak naprawdę w żaden sposób nie możesz mu pomóc. "
OdpowiedzUsuńwiesz jaka była moja pierwsza myśl po tym akapicie? że dobrze, że nigdy nie zwierzyłam Ci się z niczego NAPRAWDĘ istotnego. bo nie wytrzymałabym z wiedzą, że w myślach mną pogardzasz.
możliwe, że miałaś coś innego na myśli, ale sformułowałaś to tak, że zrozumienie jest jednoznaczne. i chyba nie jestem ograniczona, bo zapytałam Agę o to zdanie i powiedziała to samo co ja myślę.
cholernie przykre to.
twoja wredna suka, która robi się coraz bardziej wredną suką.
xo xo, elkon