Oj tam, nieprawda. Ostatnie dni to jedna wielka beka. Dobrze mieć kogoś.
Ja nie wiem no. Oprócz tego, że żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w chuja i to jeszcze perfidnie za moją kasę to w jakiejś pojebanej strefie klimatycznej! Maj to jest taki piękny miesiąc, a tu łup! - śnieg.
Ok, nie będę jęczeć, to nie demotywatory.
Ale jak tylko się uda to wyniosę się gdzieś blisko równika.
Już nie jestem chyba filozofem, romantykiem, egoistą etc. Po prostu się nie zastanawiam, nie mam na to czasu. Gdybym tyle myślała co kiedyś nad sensem życia, to wiele z samego życia by mi umknęło. Nie lubię tego.
Może to lepiej. Jednak trochę ciężko. "Trudno nie wierzyć w nic..." Trudno też wierzyć w chrześcijaństwo, które wydawało mi się kiedyś na 100 pro tró.
Naprawdę, brzmię teraz idiotycznie, ale - głupio tak nie żyć. Żyję, żyję i nagle nie żyję? c h u j o w o
Nie chciałabym tak. No ale nie ja tu rządzę.
Wybaczcie, notki nie będą mądre. Może nie zgłupiałam. Może nie. Ale jakoś żyję szybciej. Ogólnie żyję bardziej niż wcześniej. Bez sensacji. Ale więcej. I to jest fantastyczne.
Chociaż to wszystko noszę ze sobą. Ja wiem. Nie mogę mieć pretensji do rodziców, że nie są idealni. Miło czasem się poużalać. Ja chciałabym być idealna dla mojego brata. Jako opiekun. Da się? Wydaje mi się, że już dużo wiem. Wiem jak z nim nie postępować, żeby rodzina nie kojarzyła mu się źle. Żeby mnie nie okłamywał i opowiadał mi o codziennych sytuacjach w szkole (taaaa... na razie chodzi jeszcze w pieluchach). Jeśli nie popełnię błędów moich rodziców, to pewnie popełnię inne. Ale ja widziałam też inne matki, innych ojców. Wiem, jak nie robić.
hm hm hm.
tymczasem trzeba moim rodzicom wytłumaczyć, że jak pójdę na koncert to pijani studenci mnie nie zgwałcą/pobiją/upiją/zdeprawują/zjedzą/obnażą. to będzie trudne. ehhh. jakbym ja nigdy pijanego człowieka nie widziała. i nie powiem nic więcej, bo strona ogólnie dostępna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz