Dziś mało i do konkretnego adresata lirycznego, ale mam ochotę napisać. Może to coś da. Nie, nie da.
Tak więc:
Bardzo Cię proszę, bądź choć raz po mojej stronie. Ten jeden raz mi wystarczy. Potem nic od Ciebie nie chcę, potem zawłaszcz sobie mnie do niemożliwości. Ale proszę, ten jeden raz. Bądź po mojej stronie. Bo nigdy nie byłaś, a na pewno nie zauważyłam, żebyś była. Bo w mojej pamięci zawsze jesteś na przeciwko ze skrzyżowanymi rękoma, naburmuszona na mnie, bo zrobiłam coś złego. Chociaż resztki obiektywnego rozumku mówią mi, że to wcale nic złego, że to chora paranoja, propaganda, indoktrynacja.
Zawsze antagonistycznie, nieprzychylnie, zimno było z Tobą.
Proszę popatrz dziś w nocy na mnie - skuloną, zniżoną, zdesperowaną i proszącą. Proszę, nie neguj, nie wyśmiewaj, nie krytykuj. Ten jeden raz, później już nic nie chcę od Ciebie.
Bardzo Cię proszę, jeśli chcesz dla mnie "dobrze", bo ostatnio wszyscy chcą dla mnie dobrze. Ja też chcę dla siebie dobrze, pozwól mi zdecydować. Pozwólcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz