czwartek, 20 grudnia 2012

jutro koniec świata

Tak. "Jutro koniec świata, a ja nie mam się w co ubrać." As always.
Zima. Co to jest w ogóle za pora roku? Piździ niemożliwie, nie można wyciągnąć ręki z kieszeni, wyglądam jak gruby eskimos, włosy się elektryzują, mam katar, nie można się ładnie ubrać (już pomijam, że nie mam w co), bo albo glany nie pasują albo ta wielka narciarska kurtka. A z kasą cienko.
Jak sobie myślę o tych starych dobrych czasach, kiedy było ciepło i człowiek sobie myślał, że w końcu ma pieniądze i nie wyda ich na pierdoły, tylko sobie kupi poważną kamerę i mikrofon o tajemniczej nazwie "shotgun", nakręci film i będzie sławnym reżyserę, to się łezka w oku kręci. A później powoli się okazywało, że dobry sprzęt kosztuje tak ze 4 tysiące, mikrofon 800 pln i jeszcze trzeba dokupić akcesoria, że matura w tym roku, i tak nie ma czasu na bawienie się w reżysera. A w ogóle to przecież ja się do niczego nie nadaję, nie umiem nawet mojej wizji zapisać w formie scenariusza.
Kasa poszła na tzw. "życie", o sukienkę na studniówkę to nawet nie chcę pytać, tak u nas słabo z pieniędzmi.
W ogóle po co mi to? Wydam tysiąc na te wszystkie pierdoły, po to, żeby raz w życiu wyglądać przyzwoicie (dobra, zawsze jestem piękna ; d), nawpierdalać się i mieć zdjęcie na pamiątkę.
Zima jest głupia. Chcę zapaść w sen zimowy. Chociaż nie wiem czy z końcem zimy przyjdzie lepszy czas. Ale na pewno cieplejszy. To już jakiś plus.
W każdym razie do utopii pozostało jakieś pół roku. To co robić teraz? Przeczekać? Przezimować? Potem i tak się okaże, że moja wyśniona utopia, to po prostu mniejsze zło.
Najgorzej to mi wieczorem przy tym słabym świetle lampki, kiedy nie wiem, co ze sobą zrobić. I doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że najlepiej zająć się teraz sprawami bieżącymi tj. maturą i muzyką. Ale ja chyba jestem taka, że muszę mieć jakiś poboczny problem w międzyczasie. No inaczej nie potrafię.
***
Gdzie jesteś? Chodź tu, pobawmy się. Mam dziką ochotę się pobawić.
Na wiele rzeczy mam ostatnio dziką ochotę.
Słabo tak umrzeć jutro.

2 komentarze:

  1. A moim zdaniem fajnie byłoby umrzeć jutro. Popatrz..wszystko pójdzie się walić, Ty pójdziesz do "gdzieś" (zależy w co wierzysz), zero kłopotów/problemów. Jeśli jest takie coś jak reinkarnacja to zawsze można wierzyć, że nie zostanie się piaskiem. Piasek ma przesrane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie spełniłam mojej "listy rzeczy do zrobienia przed śmiercią".
      Trochę w tym racji jest, jednak od bardzo nie dawna to chyba w nic nie wierzę.

      Usuń