Postanowiłam sprawdzić, co znajdę pod hasłem "sad" i tak jak się spodziewałam, pojawiła się cała strona "sad piano melodies", "sad songs", "sad scenes", "sad movies".
Oczywiście, znalazłyby się jakieś motywujące, wesołe piosenki o tym jakie to życie piękne jest itd., jednak podejrzewam, że tych przygnębiających (a szczególnie tych o złamanych sercach) jest znacznie więcej. Więc o co chodzi? Lubimy być nieszczęśliwi?
Jakiś czas temu usłyszałam o mówieniu do podświadomości. Zdecydowałam się poczytać na ten temat i trafiłam na Potęgę podświadomości Josepha Murphy'ego. Cóż, momentami brzmi to jak czarna magia, cuda, modlitwy, czyli to co odrzuciłam jakiś czas temu. Jednak myślę, że ma to sens.
Jest na przykład historia o kobiecie, której spodobała się torba w sklepie lecz była dla niej zbyt droga. Kobieta zamiast stwierdzić, że jej nie stać, uznała przedmiot za swoją własność i powiedziała sobie, że ta torba będzie należała do niej. Tego samego dnia, była to Wigilia, kobieta otrzymała tę samą torbę od męża. I to jest właśnie potęga podświadomości.
Wszystko można przeczytać tu.
No cóż, we wszystkim należy zachować umiar. Ja w całej mojej naiwności nie jestem w stanie w to uwierzyć. Ale inne rzeczy? Wmawianie sobie, że będzie lepiej, wprawianie się w dobry nastrój, mobilizacja?
Przez wiele lat wmawiałam sobie straszne rzeczy. Nie pamiętam nawet kiedy to się zaczęło. Czy chciałam być nieszczęśliwa? Nie, to nie to, ja po prostu nigdy nie wierzyłam, że mogę. Wbiłam to sobie bardzo mocno w głowę, powtarzałam bardzo często, niespecjalnie, tak po prostu wychodziło.
Zrobiłam sobie straszną krzywdę, ja sama i pewnie nie tylko ja na całym świecie. Najpierw trzeba zauważyć i co wtedy?
Zmieniać, walczyć, być. Łatwiej jest być cierpiącym, szczęście wymaga wysiłku, pracy, wiary. Ale chyba warto.
Zaczęłam wymyślać dobre scenariusze. Wmawiam sobie miłe rzeczy i chyba jest jakoś lepiej. A niedługo będzie wiosna. Szczęście jest jeszcze trudniejsze zimą.
Mistrzostwo:
jestem pod wrażeniem dojrzałości, nie negowania tej książki; nie wiedziałem, że ktoś prócz mnie ją zna w moim otoczeniu.
OdpowiedzUsuńohh, Bacz, jestem zaszczycona.
UsuńOwszem, przeczytałam tylko początek, może kiedyś skuszę się na całość.
Gdybyś chodził do szkoły to byś słyszał dermnosi wykłady pod tytułem "jak być szczęśliwym?" i zauważyłbyś brak entuzjazmu wśród jakże licznego audytorium.
W sumie do twoich wniosków ("Zmieniać, walczyć, być. Łatwiej jest być cierpiącym, szczęście wymaga wysiłku, pracy, wiary. Ale chyba warto.") doszedłem już dawno temu. Tyle że to jest codzienny, mozolny trud. "Raz wybrawszy, wciąż wybierać muszę." Są takie wyzwania, które niekiedy odrzucam. To niedobrze, to krok w tył. Ale walczę. Idę do przodu.
OdpowiedzUsuń