sobota, 4 grudnia 2010

Końce początków.

Czasami tak jest, że coś nie kończy się w wyniku jakiejś tragedii. Czasami kończy się tak po prostu. Nazywaliśmy rzeczy zbyt dużymi słowami. Do tego stopnia, że sami uwierzyliśmy tym słowom.
Nie miałam urojeń. Ktoś kiedyś mnie polubił. Bardzo. Komuś kiedyś zależało. Ale to już się skończyło. I chociaż mówię to z pewnym smutkiem jednak cieszę się. Nie wiemy, co jest dla nas dobre. Myślimy, że tylko my potrafimy dać komuś szczęście. Nie rozumiemy, czemu życie nie układa się według naszych oczekiwań. Życie rządzi się swoimi prawami. A właściwie to nie ma praw. Cały czas zaskakuje. Jedyne, czego chcę to mieć pewność, że każdy ból, każda niepewność, każda łza była potrzebna. Wszystko miało sens. Każdy mały drobiazg ukształtował mnie.
W to będę wierzyć. I obiecuję Ci żyć. Ty też mi to obiecaj. Żyj z całych sił, intensywnie, głęboko. Cieszę się Twoim szczęściem, nawet jeśli do szczęścia nie jestem Ci potrzebna.
Nie będę mówić o miłości, bo nic o niej nie wiem. Ale może to jest to, że godzę się na to, jestem szczęśliwa, chociaż nie spełniło się to, co oczekiwałam. Może to jest taki masochizm. Bo samo zakochanie zawiera dużo egoizmu. A miłość nie.
Myślę, że dzięki pewnym rzeczom będę silniejsza. Coś się kończy, a coś zaczyna, tak?

5 komentarzy:

  1. A ciągnąc Sapkowskim dalej : "Każdy sen, ten czarowny i piękny, zbyt długo śniony zamienia się w koszmar. A z takiego budzimy się z krzykiem." więc czasem lepiej, że się skończy. A każdy początek daje nadzieje - przynajmniej powinien. Czasem wystarczy po prostu głupio uwierzyć, że będzie dobrze a nasz mózg za pomocą autosugestii zdziała cuda. Przepraszam, biolchemowy symptom mi sie włączył. A co do tego : "Jedyne, czego chcę to mieć pewność, że każdy ból, każda niepewność, każda łza była potrzebna. Wszystko miało sens. Każdy mały drobiazg ukształtował mnie." to pamiętaj nie tylko łzy i niepewności kształtują w życiu. Czasem to właśnie radość i uśmiech kształtują lepiej niż masa smutku, czasem podświadomie szukanego. Wystarczy znaleźć promyk.

    OdpowiedzUsuń
  2. No. masz rację, Bodzu. Mi było bardzo łatwiej w coś uwierzyć. Dużo trudniej jest mi uwierzyć w rzeczywistość. Ale uwierzę, jestem na dobrej drodze. Bardzo długo śniłam. Chociaż nie rozumiem nadal życia. Myślę, że jednak jestem chociaż o skrawek mądrzejsza. Ale pewnie kiedyś popełnię ten sam błąd.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, sądzę, że życie ciężko będzie Ci zrozumieć. Bo to jedno wielkie pasmo niespodzianek. I tylko od Ciebie zależy jak je przyjmiesz, odbierzesz to co los Ci da. A wierzyć zawsze warto - i chodź pewnie głupio wygląda ja na prawde wiem co pisze i choć może po mnie nie widać - za dużo myślę. A błędy? To tylko możliwość poznania samego siebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. heh... ja bym miał jedną wizję - weź Ty może za jakąś poezję się... weź? :P Bo autentycznie, z treściami tu zawartymi (w każdym kolejnym poście) masz szansę na bardzo fajny kawałek nieskażonej popkulturą literatury ;)

    Pozdrawiam,
    Mogwai ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ehh. nie wiem. lubię sobie czasem coś napisać, ale czy to jest coś warte, to nie wiem. sama mam problem z interpretacją poezji i w ogóle sztuki. w przyszłości chciałabym się zająć filmem raczej. miło mi to słyszeć ; )

    OdpowiedzUsuń