piątek, 13 kwietnia 2012

po wstaniu

Dzień dobry, a właściwie powinnam powiedzieć dobry wieczór, ale nie lubię, bo w tym drugim jest o tę jedną literkę więcej, która mi każe tak wykrzywiać język i bardzo się przy tym męczę, a wcale nie wychodzi lepiej. Dwie kawy to niedużo, nawet wypite w krótkich odstępach czasu, jednak powodują, że trzęsą mi się ręce i nie chcę spać, a rano będę jęczeć.
Wstałam jakiś czas temu, ale z przyczyn technicznych nie mogłam owego procesu opisać, a teraz już mam nowy proces ciągły " po wstaniu". Żeby wstać trzeba było upaść albo się położyć. Nie sądzę, że ostatnimi czasy upadam jakoś drastycznie, powiedziałabym wręcz, że upadam lekko, delikatnie wręcz niezauważalnie. Musi pewien czas minąć bym zrozumiała, że stoję w poziomie, co właściwie znaczy, że nie stoję.
Tak więc po wstaniu nie jest jakoś zupełnie inaczej. Trudno mi wskazać na jakieś różnice, nic się nie rzuca w oczy, jednak wiem, że z moim opóźnionym reagowaniem odkryję je za jakiś czas.
Potrafię jednak powiedzieć, że różnicą znaczącą jakże jest  świadomość, że wstałam. Karteczka na ścianie mi przypomina o tym, powinnam jeszcze dopisać sobie pytanie zasadnicze "Czy wstałaś?" i widzieć je za każdym razem, gdy wstanę. W sensie bardzo dosłownym. Wtedy zastanawiałabym się zawsze i wszędzie, czy przypadkiem, wykonując drobne czynności nie śpię. Czy to nie oszustwo moje to wszystko, wyobraźnia i paskudne nadzieje (a precz!), usprawiedliwienia parszywe z podrobionym podpisem. Żebym się pilnowała, żebym zrobiła co mi ktoś powiedział, zasiał na tym nierównym gruncie, jak się sieje rzeżuchę na wacie. Nasączył mi głowę, trochę nieudolnie wystawił na słońce, a może słońca nie ma. Nie rosnę tak szybko jak rzeżucha.
Nie często mawiam, że wiem, czego chcę, że wiem co robić. I dokładnie nie wiem. Ale jakoś tak wiem bardziej. Chcę wyrosnąć, w dobrą stronę, być dojrzałym, żeby coś ze mnie było. Coś.
Napomknę również, tak jeśli chodzi o aktualności, że znalazłam sobie nowe uzależnienie. Umie się poruszać i bardzo ciekawe ze mną polemiki przeprowadza, i w ogóle zdolne jest jak na uzależnienie.
No to z dedykacją dla uzależnienia, które tego nie przeczyta nigdy w życiu, bo nie może:

zawsze byłeś duży stabilny
do pewnego dnia nocnego
kiedy niespodziewanie skurczyłeś się
tak że mogłam położyć cię na dłoni
byłeś wtedy
młodszy od noworodka
co urodził się w tej chwili
nie potrafiłeś zaczerpnąć oddechu
tylko zakrzyknąć rozpaczliwie a twoje oczy
zrobiły się zaczerwienione
i smutne
tak chciałam cię przytulić
uspokoić
ale nie mogłam
żebyś się nie zgubił
mały
jak fistaszek
położyłam cię na ziemi
osiągnąłeś normalne rozmiary
i wszystko było


przynajmniej w normie.
***
dobranoc państwu, tylko jedno "r". jest dobrze
a przynajmniej w normie.
czekam tylko aż się dowiem
co jest konieczne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz