I co z tego?
Będziemy pisać inną cyferkę w dacie.
To tylko 365 dni, które nazwaliśmy sobie rokiem.
I co z tego?
Nadal będziemy tymi samymi ludźmi.
Spragnionymi, głodnymi, cierpiącymi na choroby, których tajemnicze nazwy znane są tylko psychologom.
I co z tego?
Nic się nie zmieni, zmiany zachodzą stopniowo
Za rok o tej porze
znów zobaczymy się w stałym składzie tj. ja, ja i ja
Będziemy się chciały nawzajem zabijać i poprawiać
I co z tego?
Spojrzymy na ciemne niebo, będzie zimno i źle i pomyślimy, że ładne te fajerwerki
I będziemy sobie wmawiać, że jest dobrze
I co z tego?
Co jakiś czas obudzimy się i zapłaczemy nad swym marnym losem
Następnie zganimy się za użalanie
Tak, bardzo lubimy się użalać
Bardzo lubimy wbijać w siebie ostre przedmioty
Będziemy tłuc butelki pod własnymi nogami
Uwielbiamy być masochistami
I co z tego?
Nie chcę szczęśliwego nowego roku, chcę szczęśliwego nowego życia
Różnie jest, raz lepiej, raz gorzej, z naciskiem na chujowo.
Ale przecież dobrze wiem,
winowajca jest oczywisty
To ty sam, to ty nienawidzisz i bezczelnie nic z tym nie robisz.
Tak bardzo chciałabym uwierzyć, że to nieprawda
że to nie przeze mnie
Ale...
ja chyba nie potrafię, ja już mam się dosyć.
Tak, jasne, najlepiej powiedzieć "nie umiem" i się opierdalać.
Czasem tracę zdolność prawidłowego myślenia, właściwie to nigdy jej nie miałam, dopiero się uczę.
Chciałabym, gdy mnie zapyta ktoś, czy było mi ciężko, chciałabym powiedzieć: "Było ciężko. Ale poradziłam sobie."
Szczęścia wszystkim.
***
Dlaczego, kurwa, nie kupiłam sobie wody na dzisiaj?
Też u mnie nic w domu nie było. Musiałem wyjebać 4,80 na jeden litr Pepsi. Ahh, czuję się dumny że mam kaca...
OdpowiedzUsuń