wtorek, 11 września 2012

błędy

Tak mało znam słów i tak mało wiem. Tak mało widziałam i przeżyłam. Nie nauczyłam się wiele, a zazwyczaj zapominam o tych cennych naukach. Jestem malutka, ale nie różnię się od was. Bo wy też nie wiecie, bo wy też jeszcze nie macie kontrargumentów dla sumienia. Wymagajcie od siebie troszeczkę mniej, a dogonię was moim powolnym chwiejnym kroczkiem. Ale i tak patrzycie na mnie jak na śmieszną mróweczkę, na którą spadła kropla wody.
Tak dużo wody, tak mało mnie. Trzeba się nauczyć pływać, bo na razie nie mogę wyjść na ląd.
Mnie się wydaje, że wszyscy nagle obrali inny kierunek niż ja. Założyliście te anonimowe maski z głupimi, fałszywymi uśmiechami. Ale może to nie było warto. Może dobrze się stało, że źle się stało, chociaż w sumie nic się nie stało. Gnijcie ze sobą, powodzenia. Mnie już tu nie ma. Ja jestem gdzie indziej, daleko stąd.
Niosę ze sobą malutki woreczek zarzucony na kij. Ja jestem włóczykij, chodzę sama, ale nie wiem, czy z wyboru. Zawsze zbaczałam ze ścieżki, ale na ścieżce był ktoś jeszcze, zauważyłam, że nie ma, wszyscy poszli gdzie indziej. Zboczyłam jeszcze bardziej. Ale ja zawsze wracam. Nigdzie sobie nie poszłam. Choć zaczęłam myśleć, że może już pora. Nie wiem, czy jest taka pora.
Idę dalej, spróbuję wiedzieć, gdzie jest nieprzekraczalna granica. Nie chodzić po najwęższej nitce, bo nawet te buty nie chronią przed upadkiem. Ja się potrafię potknąć o własne stopy przecież.
Idę, tam, gdzie idę, jest tylko ciemno, nie ma jasnych punktów. A kogo czeka coś dobrego? Najlepsze to, czego się nie spodziewasz, nie spodziewaj się dobrego.
Już dawno porzuciłam głupie nadzieje, a może to nie były nadzieje, bo wszystko lepsze niż to. Ale nieprawda, tu jest w normie. Przez pewien czas musi być stabilnie, choć to takie nie moje.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz