Kiedyś babcia mi mówiła, że nie muszę się spowiadać, bo nie popełniam prawdziwych grzechów. Prawdziwe grzechy popełniają tylko dorośli. A co to jest jak nie jestem dorosła i czuję wstręt do siebie? Już nie mogę sobie powiedzieć jaka jestem fair, a świat w stosunku do mnie niefair. Zalega mi paskudna wydzielina na sumieniu. Moje ciało jest lepkie, brudne i chropowate.
Biegnę do wodopoju, ale dla mnie zabrakło wody by się umyć. Ale umyję moje spierzchnięte, brzydkie dłonie i będę nienawidzić tej osoby trochę mniej.
Do tej pory jakoś było, nie wiedziałam, że choruję na jakąś niepoznaną chorobę. Bardzo niebezpieczną - gonitwa za niebezpieczeństwem. Jednak ode mnie zależy to, kiedy zaleję rozsądek kolejnymi porcjami napoju dla dorosłych.
Nocą ulice są złe, ale niektórzy myślą, że im nic nie grozi.
A lata mądrym nie czynią. Zniszczyłam miesiące pracy, ale naprostujemy się, naprawimy. Niestety, my uczymy się na własnych błędach, a potem rzygamy wczorajszymi zbrodniami.
Będzie lepiej, weź się w garść.
Przeprowadziłam eksperyment. Chyba nie wyszedł. Może pomyliłam odczynniki.
Bo wiesz, chodzi o to, żeby trafić na właściwą osobę, czas, miejsce, wilgotność powietrza, temperaturę, zachmurzenie, elektroujemność, nastrój, liczbę, barwę, wysokość, drgania fal dźwiękowych, chęci, środowisko, poziom upojenia, odporność organizmu, ścieżkę dźwiękową, tło wydarzeń i wiele innych czynników...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz